2 stycznia 2020 w Wydarzenia

„Grosza daj Wiedźminowi, sakiewką potrząśnij…”, czyli kiedy twórca może żądać podwyższenia swojego wynagrodzenia z tytułu przeniesienia majątkowych praw autorskich?

20 grudnia miała miejsce premiera pierwszego sezonu serialu „Wiedźmin” (ang. „The Witcher”) w serwisie Netflix. Tego samego dnia ogłoszono też porozumienie między Andrzejem Sapkowskim – twórcą Wiedźmina, a CD Projekt RED – producentem serii gier o tym samym tytule.

Kiedy Andrzej Sapkowski podpisywał w 1997 roku umowę, na mocy której zagwarantował CD Projekt RED prawo do przeniesienia wiedźmińskiego uniwersum na ekrany komputerów, nie mógł przypuszczać, że seria gier o Geralcie z Rivii będzie jednym z największych kasowych sukcesów na świecie. W chwili obecnej, seria gier o Wiedźminie przyniosła CD Projekt RED już ponad 900 mln zł zysku. Rosnąca dysproporcja pomiędzy dochodami CD Projekt RED, a kwotą, za którą Andrzej Sapkowski odsprzedał część swoich praw, doprowadziła do sporu z twórcą sagi. W 2018 roku, Andrzej Sapkowski zażądał bowiem od spółki dodatkowo 60 mln zł, co spotkało się z odmową. Dla rozwiązania zaistniałej sytuacji konieczne stało się więc wyważenie interesu twórcy oraz nabywcy majątkowych praw autorskich.

Nie znamy dokładnie treści licencji udzielonej przez Andrzeja Sapkowskiego, wiemy jednak, że autorowi nie przysługiwał procent od zysków z eksploatacji jego utworu, mimo że CD Projekt RED zaproponowało mu takie rozwiązanie już w 1997 r. Sapkowski podpisując umowę stwierdził jednak, że chce otrzymać pełną kwotę wynagrodzenia, ponieważ zysków raczej nie będzie. Jak widać obecnie, prognoza ta była co najmniej błędna.

Prawnicy pisarza zaproponowali skorzystanie z tzw. klauzuli bestsellerowej. Zgodnie z art. 44 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, tj. z dnia 6 czerwca 2019 r. Dz.U. z 2019 r. poz. 1231 (dalej: pr.aut.) w razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd. Dla skorzystania przez twórcę z art. 44 pr.aut. konieczne jest, aby zostały spełnione poniższe warunki:

  1. wynagrodzenie twórcy w związku z przeniesieniem praw autorskich bądź udzieleniem licencji wynika z umowy,
  2. wykorzystanie praw autorskich po ich przeniesieniu na nabywcę przynosi wysokie korzyści,
  3. występuje rażąca dysproporcja między ustalonym w umowie wynagrodzeniem twórcy, a korzyściami, które czerpie nabywca praw autorskich z ich eksploatacji.

Stosowanie roszczenia o podwyższenie wynagrodzenia w praktyce niesie ze sobą wiele trudności. Przede wszystkim ze względu na obecność ogólnikowych i niejednoznacznych zwrotów, takich jak „wysokie korzyści” czy „rażąca dysproporcja”. Wyjaśnienia tych terminów dostarczają dopiero orzeczenia sądów. Dla przykładu, Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 8 lipca 2016 r., stwierdził, że twórca będzie mógł dochodzić tego uprawnienia przeciwko każdemu podmiotowi, który korzysta na podstawie umowy z autorskich praw majątkowych, osiągając rażąco nieadekwatne korzyści względem należnego twórcy wynagrodzenia, niezależnie od tego, czy podmiot ten jest stroną umowy z twórcą, czy też następcą prawnym kontrahenta twórcy (sygn. akt I ACa 1432/15). Z kolei w kwestii zdefiniowania„rażącej dysproporcji” możemy przyjąć za T. Targoszem, że możliwość zastosowania art. 44 pr.aut. otwiera się wtedy, gdy wynagrodzenie przyznane jest na tyle niskie, że obraża to poczucie elementarnej sprawiedliwości. Z uwagi na wyjątkowy charakter przepisu oraz istotne trudności, które wiążą się ze stosowaniem wszystkich rozwiązań ingerujących bezpośrednio w ustalone przez strony warunki umowy, należy wymagać, by dysproporcja rażąca była dysproporcją wielokrotną. Wydaje się, że powinno tu chodzić o minimum dwukrotną różnicę (D. Flisak, Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz).

Komentując spór Andrzeja Sapkowskiego z CD Projekt RED, E. Traple wskazała, że samo wykazanie rażącej dysproporcji w tej sytuacji nie byłoby trudne. Sprawa zaczęłaby się jednak komplikować w momencie udowadniania jak duży wpływ na sukces gry o Wiedźminie miał sam Andrzej Sapkowski. Tak naprawdę od wielkości jego udziału w komercyjnym sukcesie gry zależałaby wysokość sądowo podwyższonego wynagrodzenia.

Jak się wydaje, roszczenie o podwyższenie wynagrodzenia jest więc szansą na uzyskanie sprawiedliwego wynagrodzenia przez twórcę (w szczególności debiutanta) w przypadku wzrostu komercyjnej wartości utworu. Jest to przepis o charakterze zbliżonym do charakteru klauzuli rebus sic stantibus, bowiem ma na celu przywrócenie zachwianej równowagi kontraktowej. Jest również wyrazem ochrony przyznanej twórcom jako słabszej stronie stosunku prawnego.

Odpowiedź na postawione na wstępie artykułu pytanie nie jest jednak łatwa. Z jednej strony trzeba przyznać, że konieczne jest zabezpieczenie interesów twórców, którzy nieświadomi potencjału swojej twórczości odsprzedają do niej prawa w niektórych sytuacjach niemalże za bezcen. Z drugiej jednak strony nie ma analogicznej klauzuli antybestsellerowej, która zobowiązywałaby twórców do udziału w stratach, gdyby komercyjna kariera utworów, do których odsprzedali prawa autorskie, okazała się fiaskiem. Omawiane zagadnienie niewątpliwie powinno stać się więc przedmiotem szerszej analizy, w celu wypracowania rozwiązania satysfakcjonującego zarówno twórców jak i nabywców autorskich praw majątkowych. Z tego samego względu można żałować, że spór Andrzeja Sapkowskiego z CD Project RED nie znalazł jednak finału w sądzie. Byłaby to okazja do precyzyjnego zinterpretowania art. 44 pr.aut.

W tym miejscu warto również podkreślić, jak istotne w praktyce może być stworzenie skutecznych mechanizmów  (poza tzw. roszczeniem informacyjnym) gwarantujących twórcom odpowiedni dostęp do informacji na temat eksploatacji ich dzieł, które pozwoliłyby w pełni korzystać z roszczenia o podwyższenie wynagrodzenia.